Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił skargę gminy miejskiej NML na rozstrzygniecie nadzorcze Wojewody, w sprawie wydzierżawienia na okres 10 lat w trybie bezprzetargowym nieruchomości zabudowanej po byłych zakładach MMI, położonej przy ul. Jagiellońskiej. Powód? Wniesienie skargi po terminie!
Tak szkolny błąd mógłby się przytrafić urzędnikowi zaraz po studiach, albo początkującemu prawnikowi. Niestety przytrafił się naszemu radcy prawnemu.
Uważni czytelnicy mojego bloga wiedzą, że konsekwentnie staram się dowiedzieć, czy nieruchomość po dawnych zakładach MMI wydzierżawiono zgodnie z prawem. Szkoda, że w tej sprawie gafa radcy prawnego, uniemożliwia poznanie stanowiska Sądu Administracyjnego. I nawet nie dlatego, by potwierdzić słuszność moich racji w polemicznym sporze na ten temat, bo nie mam wątpliwości, że w tym konkretnym przypadku przetarg był wymagany. Ale dlatego, żeby opinia publiczna miała pewność, że władze miasta uparcie dążące do ominięcia trybu przetargowego, traciły cenny czas na skuteczne wydzierżawienie tej nieruchomości.
W tych okolicznościach tym bardziej zasadne staje się pytanie, co dziś jest podstawą prawną dzierżawy przez firmę Szynaka nieruchomości po byłych zakładach MMI, kiedy wiadomo, że ostatnia umowa trwała do końca maja 2009r.? Dlaczego odpowiedzi na to pytanie nie próbują uzyskać sami radni? Przecież informację o odrzuceniu skargi przez WSA musieli otrzymać najpóźniej na październikowej sesji.
O ile Wiceburmistrz Blank zabierając ostatnio głos w sprawie afery z udziałem policjantów, mówił wprost o problemie, o tyle Burmistrz Kopiczyńska w swoim liści otwartym głównie oceniła motywy działania byłego wiceburmistrza, nie poruszając istoty problemu w ogóle. Burmistrz nie przytacza żadnych istotnych argumentów w obronie swojego stanowiska. Zarzucanie byłemu wiceburmistrzowi uprawianie kampanii wyborczej, czy promowanie własnej osoby, jest mało poważne. Zresztą J.Blank oficjalnie nie rozpoczął kampanii wyborczej i nie wiadomo jeszcze, czy w ogóle ją rozpocznie. Więc opieranie się akurat na tych argumentach może okazać się zawodne.
Burmistrz Kopiczyńska najchętniej odebrałaby byłemu Wiceburmistrzowi prawo do krytyki, bo Jej zdaniem podgrzewa ona atmosferę niechęci do policji i władz. Za niewłaściwe uważa także krytykowanie policji w trudnym dla niej momencie. Można z tego wnioskować, że złej opinii o pracy policji, albo posiadanej w tym zakresie wiedzy, nie wolno nam upubliczniać, bo to zaszkodzi jej wizerunkowi. Wyłania się z tego dulszczyzna i ciągle aktualne motto głównej bohaterki dramatu G. Zapolskiej: „Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział". Najwidoczniej Wiceburmistrz Blank nie akceptuje tego rodzaju hipokryzji i dlatego, wobec ważnego problemu społecznego przerwał zmowę milczenia ważnych osób lokalnego życia publicznego. Przecież oczywistością jest, że krytyka zazwyczaj stawia swoich adresatów w trudnej sytuacji, ale nie można z tej oczywistości wyciągać wniosku będącego odmową prawa do krytyki.
Burmistrz, ale także wszyscy którzy zabierają głos w sprawie afery z policjantami, powinni pamiętać, że meritum dyskusji o aferze w nowomiejskiej komendzie, są zarzuty o nadużywanie władzy przez policjantów, którzy brutalnie bili i naruszali godność osobistą zatrzymanych. Poruszane w dyskusjach wszystkie inne wątki, są tylko konsekwencją tego problemu. Można oczywiście troszczyć się o wizerunek policji, ale trzeba pamiętać, co było rzeczywistym powodem jego nadszarpnięcia. Na pewno nie był nim list otwarty byłego Wiceburmistrza, który po uwzględnieniu kolejnych informacji stanął w obronie ludzi dotkniętych dramatem. Który tym samym zadbał o wizerunek ofiary, a nie kata. A' propos wizerunku policji, to Burmistrz przeczyła prawdzie, zarzucając byłemu Wiceburmistrzowi generalizowanie, mające polegać na osądzaniu działalności wszystkich policjantów. Przecież były Wiceburmistrz wyraźnie pisał, że „zachodzi uzasadnione podejrzenie, że NIEKTÓRZY nowomiejscy policjanci w sposób rażący łamali prawo". Nie wydawał sądów, w sensie takim, że nie rozstrzygał o winie kogokolwiek, nie ferował wyroków. Wyrażał własne opinie na temat pracy policji, które w demokracji są jak najbardziej dozwolone i mogą świadczyć o trosce o policję i o tych, którym ma ona służyć.
Burmistrz w swoim liście użyła kilku ogólnikowych sloganów, jak na przykład: „mieszkańcy oczekują przestrzegania prawa i wiem, że tak będzie". Skąd ta pewność, skoro ujawnione dotychczas fakty sugerują co innego. Użycie czasu przyszłego oznacza, że póki co, prawa nie przestrzegano. Jeśli to zapewnienie Burmistrz ma obejmować także policję, to jest to demagogia. Przecież sama stoi na stanowisku, słusznym skądinąd, że nie ma żadnego wpływu na pracę policji.
Inny użyty przez Burmistrz slogan: „Szanowny Panie Komendancie, wiem, że (...) zdarzenia, które odbiły się szerokim echem nie przeszkodzą w prawidłowym funkcjonowaniu jednostki policji". Ta wiedza Burmistrz także odnosi się do przyszłości, ale przecież powszechnie wiadomo, że nagłośnione przez media zdarzenia już obnażyły nieprawidłowości w funkcjonowaniu nowomiejskiej komendy. W czasie obrad sesji na której odczytano list Burmistrz, sam Komendant przedstawił działania mające przywrócić zaufanie społeczeństwa, tak ważne przecież dla prawidłowego funkcjonowania policji.
Burmistrz nie myliła się w jednym. Władze miasta mają bardzo ograniczone kompetencje w zakresie wpływania na działalność policji. A w omawianym przypadku afery związanej z nadużyciami w pracy policji, tych kompetencji właściwie samorząd miasta nie miał w ogóle (co innego powiat, ale to odrębny temat). Bo choć jednym z podstawowych zadań organów miasta jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom, to nie są w stanie zapewnić go na terenie komisariatu. Zresztą samorząd wywiązuje się z tego zadania w ten sposób, że współpracuje właśnie z policją, która bezpośrednio odpowiada za bezpieczeństwo obywateli. Odpowiedzialność samorządu jest tylko pośrednia. Próżno szukać w ustawie o samorządzie gminnym i ustawie o policji przepisów dających organom samorządu gminnego, kompetencje wpływania na pracę policji, czy nawet opiniowania jej pracy.
Ale Burmistrz oraz Radni, jak każdy obywatel, a tym bardziej jako funkcjonariusze publiczni mają szczególne uprawnienia do wyrażania własnych opinii i poglądów. Czy wobec społecznego problemu bicia mieszkańców miasta, nagłośnionego przez ogólnopolskie, regionalne i lokalne media, komentowanego żywo przez lokalną wspólnotę, wypadało władzom „chować głowę w piasek" i być obojętnym na te sprawy? Stąd wypływał zapewne apel Wiceburmistrza Blanka o spotkanie Burmistrz, albo Radnych z mieszkańcami by wysłuchać ich racji, by porozmawiać o tych ludzkich dramatach, by może przekonać się, że społeczne zjawisko tego problemu jest znacznie większe, niż to przedstawione w reportażach, by bardziej zrozumieć, czy chodzi o zemstę na policjantach, czy o dojście do prawdy.
Argumentem do zabrania głosu mógł być także nadszarpnięty wizerunek miasta, bo de facto on także ucierpiał w skutek afery, o czym Burmistrz zdaje się nie pamiętać.
Oczywiście nie jest łatwo wyrażać swoje poglądy w sytuacji, kiedy właściwe organy nie rozstrzygnęły jeszcze o winie. Ale po wyroku sądowym słowa potępienia, czy wyrazy solidarności, nie będą już chyba nikomu potrzebne, bo sprawiedliwości miejmy nadzieję stanie się wtedy zadość.
Dlatego jeśli wśród policjantów znajdzie się „czarna owca" łamiąca prawo, to należy to potępić, by nie psuć reszty stada i zabezpieczyć społeczne poczucie sprawiedliwości. Nie powinno się tego ani usprawiedliwiać, ani być na to obojętnym, ani okazywać swoją niemoc. Tak, potępić (!), zanim „czarna owca" poniesie prawne konsekwencje, zanim sąd wyda wyrok. Potępić nie „czarną owcę", bo oczywiście sąd jest od orzekania o winie, ale potępić nikczemne czyny zarzucane „czarnej owcy".
Ma rację Burmistrz, że czarna owca może zdarzyć się w każdej instytucji. Ale trzeba też wiedzieć, że osoby zarządzające i tym samym odpowiedzialne za instytucje, powinny radzić sobie z eliminowaniem czarnych owiec generujących patologię. Gdy to zadanie ich przerasta, to winą za to nie można obarczać krytyków patologii.
W lipcu tego roku Rada Miasta postanowiła odwołać się od rozstrzygnięcia nadzorczego Wojewody, polegającego na stwierdzeniu nieważności uchwały (z 26.05.2009) w sprawie wydzierżawienia na okres 10 lat w trybie bezprzetargowym nieruchomości przy ul. Jagiellońskiej, po byłych zakładach MMI. W tym celu radni podjęli uchwałę w sprawie wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie. Do dziś opinia publiczna nie została zapoznana z orzeczeniem WSA w tej sprawie. Trudno bowiem uwierzyć, by przez pięć miesięcy WSA nie rozpatrzyło tej skargi. Czy jest to zatem najpilniej strzeżona tajemnica magistratu?
Dlaczego tak bardzo zależy mi na tej informacji? Ano dlatego, że wcześniej w lipcowym felietonie „Niezgodna z prawem (?) i działająca na szkodę miasta decyzja władz", odwodziłem radnych i radcę prawnego od wnoszenia skargi w tej sprawie. Podzieliłem stanowisko Wojewody, ponieważ uważałem, że nasi urzędnicy mylnie interpretują zapisy ustawy o gospodarce nieruchomościami. Nie kryję więc ciekawości sprawdzenia, kto w tym polemicznym sporze ma rację.
Żywię nadzieję, że tak jak ja, także ktoś z radnych zainteresuje się losem złożonej skargi i złoży na sesji stosowne zapytanie.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 9317
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Co drugi tydzień nowy felieton tylko dla czytelników BBJ. Jak zawsze szczerze i otwarcie o sprawach ważnych dla nowomieszczan. Ciekawe i kontrowersyjne tematy, niemądre decyzje i absurdy władz, opinie...
więcej...Co drugi tydzień nowy felieton tylko dla czytelników BBJ. Jak zawsze szczerze i otwarcie o sprawach ważnych dla nowomieszczan. Ciekawe i kontrowersyjne tematy, niemądre decyzje i absurdy władz, opinie, analizy, komentarze, prezentujące społeczny punkt widzenia. Wszystko to znajdziesz na tym blogu.
schowaj...